Лингвофорум

Local boards - Разделы на разных языках => Local Forums => Polskie forum => Topic started by: Pinia on April 21, 2009, 22:31

Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 21, 2009, 22:31
Poezja jest stara jak świat i skończy się dopiero z nim razem. Wynaleziono pług, aby zaspokoić głód chleba, i wynaleziono poezję, aby zaspokoić głód piękna.
                                                                                                    [Jan Parandowski ]
Porozmawiajmy więc o swoich ulubionych poetach, wierszach. Podzielmy się tym , co nam w duszy gra.
Spróbujmy razem odczytać metafory, rozszyfrować tropy stylistyczne...
Poszukać poezji w prozie życia
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 21, 2009, 22:43
O bohaterstwie szarych ludzi w taki nietypowy sposób opowiadała Anna Świrszyńska w wierszu "Budując barykadę"

Baliśmy się budując pod ostrzałem
barykadę

Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze -
dozorca, straganiarka, emeryt.

Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.

Upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się
naprawdę.

Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę
pod ostrzałem,
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: aniodchai on April 23, 2009, 17:46
Myśle że jestem również jednym z takich tchórze. Lecz nie wiem, czy bym zdązył budować tę barikadę pod ostrzałem. Bo nigdy соś takiego nie było ode mnie wymagane.

Spodziewam się że mnie to minie i że nigdy nie będzie musiał to sprawdzić.

Odrazu pomyślałem, że to wiersz s czasów ostatniej walki o niezależność, potem się dowiedziałem, że to jeszcze z czasów wojny.

Co do tekstu, to myśle, że "Wszystko tchórze" znaczy mniej więcej toż samo co "сплошь трусы" po rosyjsku albo "laute Feiglinge" po niemiezku. Mamy również w rosyiskim podobną frazę ze słowem "всё" = wszystko (np. Куда ни посмотришь - всё начальники), ale nie bardzo pasuje w tym kontekście.

Spróbowałem ten wiersz przetłumacić. Oto wynik.

Строя барикаду

Мы боялись, но строили под обстрелом -
барикаду.

Трактирщик, любовница ювелира, парикмахер -
сплошь трусы.
Упала на землю кассирша,
силясь поднять булыжник, мы так боялись,
сплошь трусы -
сторож, торговка, пенсионер.

Упал на землю аптекарь
тащивший дверь от туалета,
стало еще страшнее,
контрабандистка, портниха, трамвайщик -
сплошь трусы.

Упал малец из колонии,
тащивший мешок с песком,
стало страшно по-настоящему.

Никто нас не гнал,
но мы под обстрелом построили -
барикаду.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 25, 2009, 12:56
Całkiem nieźle przetłumaczyłeś tekst, oddaje sens utworu.
Świrszczyńska prostymi środkami stylistycznymi buduje obrazy wojny pozbawione patosu. Trochę jak Białoszewski ukazuje zwyczajnych ludzi [nie wojskowych], którzy znaleźli się w środku działań wojennych.
Strach jest u niej ludzki, prawdziwy. A jednak, mimo że na oczach ginęli ludzie, zbudowali barykadę. To bezimienne bohaterstwo opisane z perspektywy historycznej, pozbawione romantyzmu typowego dla  postrzegania zdarzeń z przeszłości.

DO MOJEJ CÓRKI

Córeczko, ja nie byłam bohaterką,
barykady pod ostrzałem budowali wszyscy.
Ale ja widziałam bohaterów
i o tym muszę opowiedzieć.


A tu inne wiersze z tomu "Budowałam barykadę": http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje18/text04p.htm
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 30, 2009, 00:46
Jeszcze raz Anna Świrszczyńska, bo któż lepiej niż kobieta opisze życie kobiety...

Kobieta mówi o swoim życiu

Wiatr mnie pędzi po drogach,
wiatr, bóstwo odmiany
o dmuchających policzkach.
Kocham ten wiatr,
cieszę się
odmianom.

Chodzę po świecie
we dwoje albo sama
i miłe mi są jednakowo
tęsknota i śmierć tęsknoty,
która nazywa się spełnienie.

Czegoś jest we mnie za dużo.
Przelewam się przez brzegi
jak drożdże. Drożdże mają
swój własny rodzaj szczęścia.

Idę, ciągle idę,
czasami przyłącza się do mnie mężczyzna.
Idziemy razem,
on mówi, że to do śmierci,
potem gubi się o zmroku
jak rzecz nieważna.

Idę sama,
potem znów na zakręcie
zjawia się nowy towarzysz.

Idę, ciągle idę,
wiatr mnie pędzi po drogach.
Na moich drogach
zawsze wieje wiatr
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 20, 2009, 22:29
... dlaczego nie pisze się tak jak się mówi
nie pisze się tak jak się kocha
nie pisze się tak jak się cierpi
nie pisze się tak jak się milczy
pisze się trochę tak jak nie jest.

Jan Twardowski
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 23, 2009, 00:37
Иисусе не бравший в руки пера
не склонявшийся над листом бумаги
не писавший евангелий

зачем не пишется так как скажется
не пишется так как любится
не пишется так как страдается
не пишется так как молчится
а пишется немножко о том чего нет

Ян Твардовский
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 23, 2009, 02:48
Twardowski po rosyjsku! Niespodzianka. Podoba mi się to tłumaczenie. Czyje?

 
Spieszmy się

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
 
 http://www.twardowski.poezja.eu/poezje_wybrane.htm
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on May 23, 2009, 16:25
Спасибо за ссылку. Сразу наткнулся на это стихотворение и вспомнил недавнюю дискуссию о религии:

Apostołowie niewiary

niewiara ma swoich apostołów
męczenników
wyznawców
zadziera nos do góry
z każdym się dogada
niesie swój krzyż
uczy milczenia w milczeniu
ciemności przed świtem
załamuje ręce nad grobem matki

tu przychodzi
żeby uwierzyć
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 23, 2009, 16:56
Damaskin, a którego polskiego poetę/poetkę najchętniej czytasz?
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on May 23, 2009, 18:08
Leśmiana, ale po rosyjsku, bo jego wiersze są barzdo trudne.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 23, 2009, 18:30
Leśmian jest baśniowy w obrazowaniu i rzeczywiście niełatwy.

Ja lubię jego Strój, zwłaszcza w interpretacji Magdy Umer.

Strój

Miała w sadzie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.

Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.

Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.
Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:
"Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!"

Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
"Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!"
Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
"Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!"

Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:
"Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!"
Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,
Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał.

Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił,
A kto czekał za długo - rozumem przypłacił!
Sad oszalał i stał się nie znany nikomu,
Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.

Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy,
I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!
"Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?"
"Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!"

"Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?"
"Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!"
Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,
Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.

A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,
I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.
I nie było nikogo, kto by nie był dumny,
Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.

Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył
I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.
"Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,
A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!

Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,
A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.
Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,
I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!"

Miała w trumnie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.

Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.
 
Tu można posłuchać: http://chomikuj.pl/Joela5/Muzyka/Polska/Magda+Umer
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on May 23, 2009, 19:07
Jeden z moich ulubionych wierszów Leśmiana:

Strumień

Mrok się z mrokiem porównał, żałoba - z żałobą.
Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu.
Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą,
Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu.

Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna
Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty -
I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna
I zawisł, z dobrawoli na krzyżu rozklęty.

Po co ci Senna Falo, na krzyżu noclegi ?
Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć ?
Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi -
Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 24, 2009, 02:59
Ручей

В трауре бессветном с мраком мрак сравнялся,
Золоту рассвета не поднять завесу.
Сбросил берега ручей, в весь свой рост поднялся,
Обнял бесконечность и пошел по лесу.

Шел к кресту, где вечность на глухой поляне
Звезд своих неверность лечит вздохом мяты.
Распластав по древу грудь свою струями,
Повис, добровольно на кресте расклятый.

Для чего вам Волны на кресте ночлеги?
За кого ты гибнешь, Гордая Вода?
За всех, переживших дно свое и бреги,
Что не знают больше плыть теперь куда...
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 24, 2009, 03:15
Апостолы неверия

у неверия есть апостолы
мученики
исповедники
оно задирает нос
с любым умеет поладить
несет свой крест
учит молчанью в молчаньи
темноты пeред рассветом
над материнской могилой
заламывает руки

сюда приходит
чтобы поверить
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 24, 2009, 03:49
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=bpGSE-yqhr8" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=bpGSE-yqhr8</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 24, 2009, 04:26
"W malinowym chruśniaku" piękny erotyk Leśmiana śpiewa Grzegorz Turnau.
Ten wiersz i "Dusiołek" to najbardziej znane w Polsce wiersze poety, bo oba analizuje się w szkole.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on May 24, 2009, 12:16
Ручей

В трауре бессветном с мраком мрак сравнялся,
Золоту рассвета не поднять завесу.
Сбросил берега ручей, в весь свой рост поднялся,
Обнял бесконечность и пошел по лесу.

Шел к кресту, где вечность на глухой поляне
Звезд своих неверность лечит вздохом мяты.
Распластав по древу грудь свою струями,
Повис, добровольно на кресте расклятый.

Для чего вам Волны на кресте ночлеги?
За кого ты гибнешь, Гордая Вода?
За всех, переживших дно свое и бреги,
Что не знают больше плыть теперь куда...

Есть перевод лучше:

Мрак со мраком сравнялся, печалью ничтожа
Не угадано что, опоздавшее с блеском;
А ручей отступился от старого ложа,
Стал собою самим и потек перелеском.

Там, где звездному в небе не веря посеву,
Бесконечность скрепляется вздохами мяты,
Припечалился грудью ручьистой ко древу
И повис, на кресте добровольно расклятый.

Для чего же крестовое это бессонье?
И кого ты собой откупаешь от худа?
- Тех, чьи прожиты воды и прожиты донья,
Тех, кому уже некуда вытечь - оттуда.

(перевод Геннадия Зельдовича)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 26, 2009, 22:12
Artur Hutnikiewicz, autor monografii Młodej Polski o poezji Leśmiana napisał:

U podstaw liryki Leśmianowskiej zdaje się kryć subiektywny idealizm i ekspresjonizm. Nie był poetą odtwarzającym zjawiskową postać i wygląd rzeczywistości, lecz jakby z najgłębszego, wewnętrznego impulsu kreacjonistą, który sobie stwarzał swój własny świat, fantastyczny, alogiczny jak sen, widmowy, nierealny, niesamowity, choć pulsujący zarazem biologiczna potęgą sił witalnych, świat odczłowieczony, zamieszkany przez dziwne, osobliwe, kalekie stwory (...)
Przyroda nie była dla niego krajobrazowym elementem rzeczywistości, który pozuje poecie i staje się dla niego przedmiotem estetycznego przeżycia, lecz potężnym niesamowitym żywiołem, który go opanowuje, ujarzmia, wciąga w swoją tajemniczą, niedocieczoną i otchłanną głębię, pogrąża w topiel biologicznego trwania aż do najdalszych granic, do początku istnienia.

Leśmian wykazywał wiele wynalazczości (...) w zakresie leksykalnym, tworzył z upodobaniem nieraz w jednym wierszu całe szeregi neologizmów.

Na przyklad:
W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka
A goździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on June 1, 2009, 22:51
Wybitny poeta radziecki Ilja Selwinskij był już daleko po pięćdziesiątce, gdy zakochał się w młodą polską studentkę Alicję Żukowską, która nie odpowiedziała mu wzajemnością. Napisał poemat Alisa o tej nieudanej miłości. Tu trzy etiudy z tego poematu. Całość można zobaczyć tu (http://www.vilavi.ru/raz/alisa/1.shtml)

Этюд 5

Я часто думаю: красивая ли ты?
Но знаю: красота с тобою не сравнится,
В тебе есть то, что выше красоты,
Что лишь угадывается и снится.

Этюд 6

Я не смею тебя ревновать ни к кому.
Будь на все твоя воля девичья.
Но безумно ревную лишь к одному:
К вековому слову Мицкевича.
О, как плещет в устах твоих польская речь,
Ключевая да серебристая!
Как умеет она прямо в душу истечь.
Утоляющая, словно истина.
Ни о чем я тебя не прошу, не молю,
Лишь одною просьбой измучаю —
Чтобы ты ощутила стихию мою,
Молнией взбаламученную,
Чтобы гул мой, твоим повторенный ртом,
Для тебя прозвучал бы истиною,
Чтобы голос мой жаркий
в дыханье твоем
Воскресил ту весну единственную.
И когда твой счастливый красавец жених,
Оборвав тебя на полуслове,
Поцелуем задушит русский мой стих —
Ты почуешь ли
вкус
моей крови?

Этюд 7

Эти болота, пропахшие серой,
Лес, что был неожиданно нем,
В мехе пушистом звезда Венера,
Встреча русских и польских поэм,
Птицы ночные в деревьях сонных,
Сердце, сердце в набатных стонах —
Все позабудешь, Алиса. И все ж
Годы пройдут, а вспомнишь невольно,
Будто на ноющий зуб нажмешь:
Сладко и больно.

Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 1, 2009, 23:24
Dziękuję za link.  :)
Wiersze piękne. Podobała mi się etiuda 9. i 10. Tyle w nich żaru i emocji.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 2, 2009, 15:17
Tulu na forum miłośników kotów, więc jeden z moich ulubionych wierszy Szymborskiej.

Wisława Szymborska

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 7, 2009, 01:26
Słynna fraza Adama Mickiewicza z „Dziadów” część IV.

      Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
      Postaci twojej zazdroszczą anieli,
      A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...[...]

Rozżalony poeta napisał tak, ponieważ odrzuciła jego miłość Maryla Wereszczakówna.

Wietrzna istota (dawniej było też w obiegu słowo wietrznica) znaczy inaczej ‘lekkomyślna, niestała w uczuciach, czyli zmienna jak wiatr kobieta’. W polszczyźnie sprzed lat funkcjonował bowiem przymiotnik wietrzny mający – poza podstawową definicją ‘powstały wskutek działania wiatru, poruszany siłą wiatru ‘ (np. wietrzny dzień, wietrzna pogoda, burza wietrzna) – także inne znaczenie ‘lekkomyślny, płochy, niestały’. Potwierdza to 10-tomowy Słownik języka polskiego PWN z lat 60. ubiegłego wieku (pod redakcją Witolda Doroszewskiego), który zamieszcza cytat: Panna Ewelina poślubiła pustego i w i e t r z n e g o pana Ludwika. Wietrznego, czyli ‘niestałego w uczuciach, nieodpowiedzialnego’
za Maciej Malinowski
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Anwar on June 7, 2009, 01:35
О женщина!
Ветреное создание!

Chcę dodać:
Kobieta może być istotą wietrzną tylko wtedy, gdy obok niej jest mężczyzna, który ją kocha.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 7, 2009, 01:50
Kobieta może być istotą wietrzną tylko wtedy, gdy obok niej jest mężczyzna, który ją kocha.

Ładnie to powiedziałeś  :yes:
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Anwar on June 7, 2009, 02:06
"Która" miałem ogromną pomyłkę,
bo z urodzenia nie mogę przyzwyczaić się do myśli, że rzeczowniki mają rodzaj gramatyczny.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 13, 2009, 18:18
Czy można tu umieścić i wystawić na obstrzał również parę własnych starych wierszydeł? :)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 13, 2009, 21:08
Zachęcam  :yes:
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 13, 2009, 21:25
No to zamieszczę dwa takie raczej zabawne (mam nadzieję) utworki.
Pierwszy to poemat o windzie, napisany w Instytucie Puszkina w Moskwie (mieszkaliśmy z ekipą na 12 piętrze i musieliśmy w porach zajęć czekać baaardzo długo na windę).

Godzina dziewiąta piętnaście
Pośród wrzasków budzika
Swe oczy otwieram naścież*
I wstaję. A czas wciąż umyka.

Godzina dziewiąta dwadzieścia,
Z wyrazem nadziei na buzi
U wrót stalowego szczęścia
Naciskam srebrzysty guzik.

Zamiera me serce i słucham
Odgłosu silników i łożysk
A one – to bzyczą jak mucha,
To głosem aniołów grzmią bożych.

Godzina dziewiąta trzydzieści
Czterdzieści, pięćdziesiąt. Dziesiąta!
Czy losu kaprys niewieści
O windo!
Na niższych Cię piętrach zaplątał?

A może zawisłaś w przestworach
I tkwisz pośród pięter – zepsuta.
Kto zranił Cię? Hydraulików zmora
W jednej z trzydziestu par butów?**

Już zbliża się, zbliża, już wrót jej
Szum słyszę tak blisko, wyraźnie
... Lecz znów się zawodzę okrutnie
Ucieka! Niech piorun ją trzaśnie!

Wciąż czekam i czekam. Minęła godzina.
Me serce rozdziera się w krzyku:
„O Boże mój, powiedz mi! Czyja to wina?”
(głos z Nieba):
 „Czterdziestu milionów Chińczyków!”***

To bliżej, to dalej coś trzeszczy
Nic nie wiem już. Nic nie rozumiem.
Lecz nagle! Podjeżdża nareszcie
Jedna z ruchomych trumien
[...]

I jadę, radością niemal otruty
Nie mogę uwierzyć! Nie wierzę!
Gdy kokon ze stali i drutu
Wypluwa mnie na parterze...


* rusycyzm, po polsku: na oścież
** nad pokojem koleżanek mieszkali malezyjczycy, którzy mieli problemy z używaniem wanny i zlewu, i w kółko nasze koleżanki zalewali. Kiedyś poszliśmy tam zrobić małą awanturę i jak nam otworzyli drzwi, to wszystkich zatkało, jak zobaczyliśmy przedpokój pełen butów (w całym boksie mieszkało 5 osób, a butów była naprawdę spora ilość...). Zostali tu oni uwiecznieni ;)
*** w akademiku mieszkało sporo azjatów. Też zostali uwiecznieni ;)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 13, 2009, 21:28
I drugi utworek o treści miłosnej ;) Początek jest banalny celowo ;)

I.

Już na nic słowa poematów
Gdy słowo nie zabrzmiało. Na nic.
Do pieśni nie da już tematu
Naiwna wiara w świat bez granic
Pojąłem bowiem swoje stratę
Nadzieją już nie żyję próżną
Na nic me słowa, poematy
Gdy słowo nie zabrzmiało. Późno.

II.

Nie pójdę jednak w lśniącej zbroi
Z inicjałami Jej na tarczy
Przeklętych Maurów mieczem gonić.
Choć mi z naddatkiem ducha starczy -
Ukrywać na nic trudną prawdę
W tych czasach mogę tylko przecie
Nie z mieczem w dłoni, ale z wiadrem
Wyjść na dwór by wyrzucić śmieci

III.

Lecz dość już nędznej krotochwili
Odstawiam na bok głupie żarty
I piszę dalej, choć już byli
Lepsi we wierszach. Alem warty
Także co nieco, więc zaczynam
Postaram się, jak da mi talent
Tak dwornie, że wam zrzednie mina
Napisać po miłości lament

IV.

Tak wiele uczuć we mnie żyło
Gdy w ołtarz jej patrzyłem lica
Tak mnie spętała wdzięków siłą
Potem wzgardziła, okrutnica...
Choć pragnę o niej myśl porzucić
Powraca ona do mnie stale
Choć w żart próbuję to obrócić -
Kochałem Ją i kocham dalej

V.

Koniec! Rozumiem, chociaż nie chcę
Rozumieć, kochać, pragnąć, wierzyć
Czemu zważonym został lekce -
Chybam daleko zechciał mierzyć...
Cóż teraz? Pisać listy, dzwonić?
Modlić się, tarzać się w popiele
By wrócić czas, by wstyd przegonić
I nadal być jej...przyjacielem?

VI.

Hm... mimo wszystko, to nie dla mnie
Choć dla miłości mógłbym wiele
Nie będę pisał listów, dzwonił
Nie będę tarzał się w popiele!
Litość jej mi potrzebna mało -
Niechaj nie myśli “Jednam w świecie”
Stało się - trudno - i się stało!
Nie ma co płakać – sami wiecie.

VII.

Tu koniec przyszedł poematu
I morał (co się rzadko zdarza)
Żal głupi, że aż mamo ratuj!
W szczery się uśmiech przepoczwarza:
Choć miłe było dziewczę rude
Lecz w rozpacz nie upadnę przecież
Bo prawdę mówiąc bez ogródek
Niejedna dupa jest na świecie.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 13, 2009, 21:38
 :=
Takie trochę zielonobalonikowe te twoje wiersze. Zapachniało i Koftą, i Kaczmarkiem
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 13, 2009, 21:57
Takie trochę zielonobalonikowe te twoje wiersze. Zapachniało i Koftą, i Kaczmarkiem

W sumie to przypadkowa zbieżność :)
Pisałem zresztą i poważniejsze rzeczy (poważniejsze w znaczeniu nie będące żartami), ale głównie piosenki, które się do prezentacji na forum raczej nie nadają. :)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 13, 2009, 22:01
Tekst do piosenki wymaga muzyki. Pewnie gitara?  :??? A Słyszałeś kiedyś Aleksandra Dolskiego?
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 13, 2009, 22:12
Tekst do piosenki wymaga muzyki.
Dokładnie. Tekst do piosenki inaczej się pisze niż wiersz, przez co piosenka jako tekst często sama się nie broni. To samo w drugą stronę - nawet bardzo dobry wiersz może się nie obronić jako piosenka.

Pewnie gitara?
:yes:

A Słyszałeś kiedyś Aleksandra Dolskiego?
Wolę raczej kierunek Wysockiego. Czyli nie poezja śpiewana, ale...hm...piosenka autorska.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 13, 2009, 22:23
Taki jest właśnie Dolski. Wprawdzie mniej aktorski niż Wysoki (uwielbiam jego sytuacyjne piosenki w stylu "Ach, gde byl ja wchera"), ale bardziej od niego liryczny. I ta gitarowa wirtuozeria - gra w różnych stylach.
Słucham trójcy w zależności od nastroju: Okudżawa, Wysocki, Dolski
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 14, 2009, 00:03
To jedna z moich ulubionych piosenek:

ПРОЩАЛЬНАЯ
От прощанья до прощанья
возвращение одно,
частых писем обещанья,
позабытые давно.
Мы играем, словно дети,
в провожанье вновь и вновь...
Разделилось все на свете
на любовь и нелюбовь.

Много ветра, снегу много,
Неоглядна эта даль,-
бесконечная дорога,
быстротечная печаль,
Улыбнись мне на прощанье-
слышишь поезда гобой?
Я уеду не с вещами,
я уеду сам с собой!

Все, что в шутку ты сказала,
буду помнить я всерьез.
Видят старые вокзалы
слишком много новых слез.
Принимай судьбу отрадно,
не ищи других причин -
разделились беспощадно
мы на женщин и мужчин.

Кто-то уйдет,
кто-то вернется,
кто-то простит,
кто-то осудит..,
меньше всего
любви достается
нашим самым
любимым людям.
                       А. Дольский
http://www.dolsky.ru/

Tu można go posłuchać:
http://www.tonnel.ru/?l=fonoteka&main=350
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 14, 2009, 00:51
A to chyba moja ulubiona piosenka Wysockiego, choć lubię też dużo innych.
Do posłuchania (niestety nie znalazłem tak na szybkiego w oryginalnym wykonaniu): http://www.youtube.com/watch?v=trBbH38Ip0w

   Что за дом притих,
   Погружен во мрак,
   На семи лихих
   Продувных ветрах,
   Всеми окнами
   Обратясь в овраг,
   А воротами -
   На проезжий тракт?

Ох, устал я, устал,- а лошадок распряг.
Эй, живой кто-нибудь, выходи, помоги!
Никого,- только тень промелькнула в сенях,
Да стервятник спустился и сузил круги.

   В дом заходишь как
   Все равно в кабак,
   А народишко -
   Каждый третий - враг.
   Своротят скулу,
   Гость непрошеный!
   Образа в углу -
   И те перекошены.

И затеялся смутный, чудной разговор,
Кто-то песню стонал и гитару терзал,
И припадочный малый - придурок и вор -
Мне тайком из-под скатерти нож показал.

   "Кто ответит мне -
   Что за дом такой,
   Почему во тьме,
   Как барак чумной?
   Свет лампад погас,
   Воздух вылился...
   Али жить у вас
   Разучилися?

Двери настежь у вас, а душа взаперти.
Кто хозяином здесь?- напоил бы вином".
А в ответ мне: "Видать, был ты долго в пути -
И людей позабыл,- мы всегда так живем!

   Траву кушаем,
   Век - на щавеле,
   Скисли душами,
   Опрыщавели,
   Да еще вином
   Много тешились,-
   Разоряли дом,
   Дрались, вешались".

"Я коней заморил,- от волков ускакал.
Укажите мне край, где светло от лампад.
Укажите мне место, какое искал,-
Где поют, а не стонут, где пол не покат".

   "О таких домах
   Не слыхали мы,
   Долго жить впотьмах
   Привыкали мы.
   Испокону мы -
   В зле да шепоте,
   Под иконами
   В черной копоти".

И из смрада, где косо висят образа,
Я, башку очертя гнал, забросивши кнут,
Куда кони несли да глядели глаза,
И где люди живут, и - как люди живут.

   ...Сколько кануло, сколько схлынуло!
   Жизнь кидала меня - не докинула.
   Может, спел про вас неумело я,
   Очи черные, скатерть белая?!
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 14, 2009, 01:12
Tej nie znałam, Chociaż mam sporo Wysockiego i na CD, i na czarnych analogowych krążkach, i sporo mp3. 
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 14, 2009, 01:28
Tej nie znałam, Chociaż mam sporo Wysockiego i na CD, i na czarnych analogowych krążkach, i sporo mp3.
Kiedyś znalazłem stronę, gdzie były wszystkie płyty "На концертах Владимира Высоцкого" (a te nagrania bardzo lubię, studyjne z orkiestrami są....po prostu cienkie...) w formacie mp3, nie wiem czy też do tego dotarłaś. Nie wiem czy mam gdzieś jeszcze linka, mogę pogrzebać. Transfer był straszny, ale koniec końców udało mi się ściągnąć te 2GB :)

Oczywiście nie ma jak to słuchać z czarnej płyty :) Czasem można dorwać w antykwariatach części tej serii za śmieszne pieniądze.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on June 14, 2009, 02:30
"На концертах Владимира Высоцкого",

http://letitbit.net/download/e38979203788/na.koncertah.visotskogo-lossless.rar.html

Można ściągnąć  bezpłatnie (niżej na tej stronie), tylko zaczekać trzeba 1 minutę. Ale to jest 4,7 GB! Otóż treba potym jeszcze "trochę" zaczeckać zanim się wszystko ściągnie.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 14, 2009, 13:26
Dziękuję bardzo!  :yes: 
Kiedyś ściągnęłam dużo utworów w wykonaniu Wysockiego, bo nie zawsze mogę słuchać nagrań analogowych. Porównam z tym, co mam i uzupełnię.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 19, 2009, 00:03
Kiedyś zabawiałam się w układanie okolicznościowych limeryków dla przyjaciół. Też wzorem Szymborskiej.  ;)
Ostatnio jeden wpadł mi w ręce zgubiony wśród jakiś notatek.

Kinoman

Playboy, co mieszkał na Wolinie,
całował się z dziewczyna w kinie.
Film o miłości, raczej łzawy
do erotycznej nęcił zabawy.
Oj, pranie pieluch go nie minie.
 ;)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: lehoslav on June 19, 2009, 00:07
 :=
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 19, 2009, 00:17
Szymborska działa na mnie inspirującą, bo czasem zabawiam się w "klejonki" . tak ona nazywała kolaże  [collage]. Oto mała próbka plastyczna:
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 21, 2009, 01:47
Limerykowy komentarz do klejonki:

Golizną swoją zawstydzony
Założył Dawid kalesony
Ten z Luwru, co na postumencie
U pań miał niebywałe wzięcie
Piękna szlag trafił więc kanony
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on July 14, 2009, 21:01
Znalazłam tłumaczenie na rosyjski

ВИСЛАВА ШИМБОРСКА

КОТ В ПУСТОЙ КВАРТИРЕ

Умер - разве с котом так можно?
И что коту делать
в пустой квартире?
Бросаться на стены.
Тереться о мебель.
Все тут, вроде, как раньше,
но есть перемены.
Будто все не на месте,
хоть ни ближе, ни дальше,
и лампа не зажигается в темноте.

Слышно шаги за дверью,
только не те.
Рука, что рыбу кладет на тарелку,
тоже теперь другая.

Что-то не начинается,
как всегда начиналось,
Что-то идет не как надо,
неправильно.
Кто-то был тут все время,
а потом вдруг не стало
и до сих пор не вернулся.

В шкафы заглянуто зорко.
Облазаны полки.
В тесноте под диваном проверено.
И даже запрет нарушен:
разбросаны все бумаги.
Что же еще осталось.
Спать, ожидая.

Пусть бы он только вернулся,
пусть он покажется только,
тогда он узнает,
что нельзя так с котами.
Мягким движеньем навстречу,
будто совсем неохотно,
потихоньку,
на очень обиженных лапах.
И ни скачков ни урчанья сначала.

Ирис Виртуалис
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 25, 2009, 16:55
Przeczytałam wczoraj. Piękne

Cud zakochania: oto para szarych jak wróbelki ludzkich znikomków złoci się we własnych oczach. Wzajemnie odkrywają, że są orłami i że potrafią wysoko latać; wzajemnie odkrywają siebie dla siebie wciąż na nowo, wciąż ze wzrastającym zadziwieniem. Obydwoje zachwycają się tym niepowtarzalnym odbiciem w oczach najbliższego (najbliższej). Spojrzenie na drugą osobę tak, żeby zobaczyć ją w aurze niepospolitości, w blasku światła lampy trzymanej przez Pana Boga; to własnie miłość, która zwyczajnym jest cudem.


Józef Baran

Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on November 26, 2009, 11:57
Trochę jesieni

" Jesienny żart "

Klon krwawy i żółta lipa
liście, listeczki sypią.
Zrzuca je ptak lecący,
strąca osa niechcący.
Wiatrowi na płącz się zbiera,
że liście się poniewiera;
chodzi dołem i górą
i zbiera je oburącz,
i płacze nad nimi deszczem,
po gałęziach je mokrych wiesza.
Nic z tego... Oczywiście,
Potem mówią, że wiatr zrywa liście.

K. Iłłakowiczówna
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on December 14, 2009, 12:44
Jan Twardowski

Spoza nas (wiersz z banałem w środku)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on March 30, 2010, 01:10
Владимир Солоухин

СОЛНЦЕ

Солнце разлито поровну,
Вернее, по справедливости,
Вернее, по стольку разлито,
Кто сколько способен взять:
В травинку и прутик — поменьше,
В большое дерево — больше,
В огромное дерево — много.
Спит, затаившись до времени:
              смотришь, а не видать.
Голыми руками его можно потрогать,
Не боясь слепоты и ожога.
Солнце умеет работать. Солнце умеет спать.

Но в темные зимние ночи,
Когда не только что солнца —
Звезды не найдешь во Вселенной
И кажется, нет управы
На лютый холод и мрак,
Веселое летнее солнце выскакивает из полена
И поднимает немедленно
Трепещущий огненный флаг!

Солнце разлито поровну,
Вернее, по справедливости,
Вернее, по стольку разлито,
Кто сколько способен взять.
В одного человека — поменьше,
В другого — гораздо больше,
А в некоторых — очень много.
Спит, затаившись до времени. Можно руку
                                смело пожать
Этим людям,
Не надевая брезентовой рукавицы,
Не ощутив на ладони ожога
(Женщины их даже целуют,
В общем-то не обжигая губ).
А они прощаются с женщинами и уходят
                           своей дорогой.

Но в минуты,
Когда не только что солнца —
Звезды не найдешь вокруг,
Когда людям в потемках становится страшно
                                   и зябко,
Вдруг появляется свет.
Вдруг разгорается пламя,
           разгорается постепенно, но ярко.
Люди глядят, приближаются,
Сходятся, улыбаются,
Руке подавая руку,
Приветом встречая привет.

Солнце спрятано в каждом!
Надо лишь вовремя вспыхнуть,
Не боясь, что окажется мало
Вселенского в сердце огня.
Я видел, как от травинки
Загорелась соседняя ветка,
А от этой ветки — другая,
А потом принималось дерево,
А потом занималось зарево
И было светлее дня!
В тебе есть капелька солнца
           (допустим, что ты травинка).
Отдай ее, вспыхни весело,
Дерево пламенем тронь.
Быть может, оно загорится
                  (хоть ты не увидишь этого,
Поскольку отдашь свою капельку,
Золотую свою огневинку).
Все умирает в мире. Все на земле сгорает.
Все превращается в пепел. Бессмертен
                              только огонь!

1960
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 2, 2010, 23:55
Солнце спрятано в каждом! :)

Konstanty Ildefons Gałczyński
SATYRA NA BOŻĄ KRÓWKĘ

Po cholerę toto żyje?
Trudno powiedzieć, czy ma szyję,
a bez szyi komu się przyda?

Pachnie toto jak dno beczki,
jakieś nóżki, jakieś kropeczki —
ohyda.

Człowiek zajęty niesłychanie,
a toto proszę, lezie po ścianie
i rozprasza uwagę człowieka;

bo człowiek chciałby się skoncentrować,
a ot, bożą krówkę obserwować
musi, a czas ucieka.

A secundo, szanowne panie,
jakim prawem w zimie na ścianie?!
Co innego latem, gdy kwitnie ogórek!

Bo latem to co innego:
każdy owad może tentego
i w ogóle.

Więc upraszam entomologów,
czyli badaczów owadzich nogów,
by się na tę sprawę rzucili z szałem.

I właśnie dlatego w Szczecinie,
gdzie mi czas pracowicie płynie,
satyrę na bożą krówkę napisałem.

Szczecin, Świetlica Artystyczna, dnia 16 lutego 1949 r.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on April 3, 2010, 01:12
Dlaczego ogórek nie śpiewa?    :donno:
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 3, 2010, 01:31
Dlaczego ogórek nie śpiewa?    :donno:

Ponieważ jest zielony, nie ma zielonego pojęcia o śpiewaniu.  :)

A czemu nikt nie popiera wróbelka?  :'(

O WRÓBELKU

Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

1947
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B (Wróbelek) on April 3, 2010, 01:40
Kochajcie mnie dziewczęta!

Cаша Черный

ВОРОБЕЙ

Воробей, мой воробьишка!
Серый, юркий, словно мышка.
Глазки – бисер, лапки – врозь,
Лапки – боком, лапки – вкось…

Прыгай, прыгай, я не трону –
Видишь, хлебца накрошил…
Двинь-ка клювом в бок ворону,
Кто ее сюда просил?

Прыгни ближе, ну-ка, ну-ка,
Так, вот так, еще чуть-чуть…
Ветер сыплет снегом, злюка,
И на спинку, и на грудь.

Подружись со мной, пичужка,
Будем вместе в доме жить,
Сядем рядышком под вьюшкой,
Будем азбуку учить…

Ближе, ну еще немножко…
Фурх! удрал… какой нахал!
Съел все зерна, съел все крошки
И спасиба не сказал.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: agrammatos on April 3, 2010, 17:01

… … … …

A żywa ryba płynie pod prąd
żywa ryba walczy z progami
weźmy przykład, chociażby pstrąg,
tylko martwa płynie z prądami.

… … … …
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 3, 2010, 18:56
Съел все зерна, съел все крошки
И спасиба не сказал.
Szary, skromniutki wróbelek. Taki z cicha pęk - wziął co swoje i dał nogę ...  :'(  ;)

A pan Słowik ma przynajmniej w sobie odrobinę romantyzmu  ;)

Julian Tuwim

Spóźniony słowik

Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...
Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!
A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą!"

Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on April 3, 2010, 19:20
Agrammatos, skąd pochodzą słowa tego tekstu? Znalazłam pieśń, ale nie znam jej pochodzenia.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 8, 2010, 00:31
Tę piosenkę śpiewa zespół Miraż i Oksana Łozińska. Chyba jest napisana właśnie przez nich? Bo żadnej innej informacji nie można znaleźć.   :donno:

A oto chcę pokazać jeden wiersz ligwo-erotyczny.   :)

                             К ВОПРОСУ О РУССКОЙ РЕЧИ

                              Я говорю: «пошел», «бродил»,
                              А ты: «пошла», «бродила».
                              И вдруг как будто веяньем крыл
                              Меня осенило!
                                                           
                              С тех пор прийти в себя не могу...
                              Всё правильно, конечно,
                              Но этим «ла» ты на каждом шагу
                              Подчеркивала: «Я — женщина!»

                              Мы, помню, вместе шли тогда
                              До самого вокзала,
                              И ты без малейшей краски стыда
                              Опять: «пошла», «сказала».

                              Идешь, с наивностью чистоты
                              По-женски всё спрягая.
                              И показалось мне, что ты —
                              Как статуя — нагая.

                              Ты лепетала. Рядом шла.
                              Смеялась и дышала.
                              А я... я слышал только: «ла»,
                              «Аяла», «ала», «яла»...

                              И я влюбился в глаголы твои,
                              А с ними в косы, плечи!
                              Как вы поймете без любви
                              Всю прелесть русской речи?
                                                            Илья Сельвинский  1920
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 15, 2010, 23:09
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Starość

Leszczyna się stroi w fioletową morę,
a lipa w atłas zielony najgładszy...
Ja się już nie przebiorę,
na mnie nikt nie popatrzy.

Bywają dziwacy,
którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,
lecz gdzież są tacy,
którzy by całowali włosy starej kobiety?

Jestem sama,
Babcia mi na imię -
czuję się jako czarna plama
na tęczowym świata kilimie...
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on May 26, 2010, 00:21
Starość-2

Tatiana i Sergej Nikitiny śpiewają wiersz Witaliego Korotycza Majdan. Tę ich pieśń najbardziej lubię.

<a href="https://www.youtube.com/watch?v=ITtk4FwQOdQ" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=ITtk4FwQOdQ</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on May 26, 2010, 00:51
Mnie też się spodobała interpretacja Nikitinych
A to Niemen i Jesienin
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=uA8Vd5YOXF8" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=uA8Vd5YOXF8</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Donkey on May 30, 2010, 22:31
Дзяўчына прыходзіць у краму.
Дзяўчына купляе рамонкавую гарбату,
пакунак на дваццаць аднаразовых пакецікаў.
Дзяўчына прыносіць пакунак дадому.
Дзяўчына выцягвае пакецікі па адным,
варожачы: “Кахае. Не кахае.
Кахае. Не кахае. Кахае”.
Хоць ведае, як бывае ў жыцьці
з парнымі лічбамі. А што рабіць?
Рамонкавую гарбату на двацаць пяць пакецікаў
зноў раскупілі іншыя дзяўчаты.
 8)

Андрэй Хадановіч
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on June 17, 2010, 00:26
Heliotrop

To, co się nie da powiedzieć, co nigdy powiedziane nie będzie,
trzepotało się przez krótką chwilę i spadło po srebrzystej chwili
na heliotrop kwitnący półkolem, na heliotrop zadumany w grzędzie,
pokropiony jak wstążki liliowe wonią słońca i wonią wanilii.

W liściach jeszcze zawisło znużone, w trawach jeszcze się lśni i przechyla,
znikło, w ziemię zsunęło się cicho, zaplątało w kwiat stłoczony ciasno
i zdążyło tyko zabić niechcący powietrznego przechodnia, motyla,
który zadrżał, i skrzydła chciał złożyć do modlitwy nad siły, i zgasnął.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

(http://images1.fotosik.pl/142/c9cdc2bb41a029b5.gif)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on June 20, 2010, 18:31
ЛУННАЯ ГРЕЗА

Проходит лунный луч. В покоях опустело;
Но нет, не говори, что умер старый дом...
В безмолвии ночей душа живет без тела...
Есть жизнь отпетых дней в безмолвии таком.

Гадают вслух часы... Иль карлик в звучной зале,
Сапожками стуча, куда-то пробежит.
А старенький романс по клавишам рояля,
Стараясь не уснуть, крадется и дрожит.

Проходит лунный луч, как белая старушка...
Теперь из всех картин освещена одна.
Я вижу девочку над розовой подушкой
Всю в розовых цветах... Не знаю, кто - она.

Мне страшно; ты бледна. Как будто сзади кто-то
За нами все следит и все чего-то ждет;
И мучит аромат, что сладок, как дремота…
Гляди, гелиотроп задумчиво цветет.

Гляди, цветок упал из книжечки раскрытой,
И ныне он воскрес без влаги и весны...
Мы странники, мы сны, мы светом позабыты,
Мы чужды и тебе, о жизнь в лучах луны!

                                  Владимир Набоков. Июль 1916

          (http://savepic.ru/1373159.jpg)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 3, 2010, 23:28
Coś weselszego
Rycerz Krzykalski
Oto rycerz Krzykalski,
Spójrzcie, co za mina!
Zdarzyło się mu kiedyś
Złapać Tatarzyna.

Krzyczy: "Hura! To moja
Odwaga i męstwo!
Wróg w niewoli! Ja górą!
Odniosłem zwycięstwo!

Nieustraszony jestem,
Więc natarłem zbrojnie!
Hura! Hura! Jam pierwszy
Śmiałek na tej wojnie!

Któż by się mógł porównać
Z takim bohaterem?
Niech tu sam król przyjedzie
Z największym orderem!

Dla mnie wszystkie zaszczyty!
Dla mnie cześć i chwała!
Złapałem Tatarzyna!
Zdobyłem trzy działa!"

Więc krzyczą mu:
"Przyprowadź tego Tatarzyna!"
A Krzykalski: "Nie mogę,
Bo mnie za łeb trzyma!"
       Julian Tuwim, Rycerz Krzykalski
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on February 6, 2011, 14:41
          Борис Пастернак

          * * *

          Февраль. Достать чернил и плакать!
          Писать о феврале навзрыд,
          Пока грохочущая слякоть
          Весною черною горит.

          Достать пролетку. За шесть гривен,
          Чрез благовест, чрез клик колес,
          Перенестись туда, где ливень
          Еще шумней чернил и слез.

          Где, как обугленные груши,
          С деревьев тысячи грачей
          Сорвутся в лужи и обрушат
          Сухую грусть на дно очей.

          Под ней проталины чернеют,
          И ветер криками изрыт,
          И чем случайней, тем вернее
          Слагаются стихи навзрыд.

          <1912, 1928>

          * * *

          Luty. Atrament wziąć i płakać!
          O lutym pisać spazmatycznie,
          Dopóki niepogoda taka
          Wre czarną wiosną ustawicznie.

          Dorożkę wziąć. Za grzywien sześć i,
          Skroś bicie dzwonów, skroś kół zamęt,
          Przenieść się tam, gdzie deszcz szeleści
          Głośniej niż łzy i niż atrament.

          Gdzie, niczym gruszki wpół zwęglone,
          Z drzew setki wron w kałuże runą
          I suchy żal nieutulony
          Na samo oczu dno osuną.

          Pod nim rozmarzły grunt się czerni,
          A wiatr okrzyki drążą liczne,
          I im przygodniej, tym misterniej
          Powstają wiersze spazmatycznie.

                                  tłum. Zbigniew Dmitroca
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Visitor B on October 2, 2011, 01:30
                     Wisława Szymborska

                     Dworzec

                     Nieprzyjazd mój do miasta N.
                     Odbył się punktualnie.

                     Zostałeś uprzedzony
                     niewysłanym listem.

                     Zdążyłeś nie przyjść
                     w przewidzianej porze.

                     Pociąg wjechał na peron trzeci.
                     Wysiadło dużo ludzi.

                     Uchodził w tłumie do wyjścia
                     Brak mojej osoby.

                     Kilka kobiet zastąpiło mnie
                     pośpiesznie
                     w tym pośpiechu.

                     Do jednej podbiegł
                     ktoś nie znany mi,
                     ale ona rozpoznała go
                     natychmiast.

                     Oboje wymienili
                     nie nasz pocałunek,
                     podczas czego zginęła
                     nie moja walizka.

                     Dworzec w mieście N.
                     dobrze zdał egzamin
                     z istnienia obiektywnego.

                     Całość stała na swoim miejscu.
                     Szczegóły poruszały się
                     po wyznaczonych torach.

                     Odbyło się nawet
                     umówione spotkanie.

                     Poza zasięgiem
                     naszej obecności.

                     W raju utraconym
                     prawdopodobieństwa.

                     Gdzie indziej.
                     Gdzie indziej.
                     Jak te słówka dźwięczą.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 2, 2011, 01:38
            Nieprzyjazd mój do miasta N.
                     Odbył się punktualnie.

Jakby to przewidziała, ze nie dojedzie do N.  ;)
 :tss: Tylko cel wizyty inny.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 4, 2011, 23:10
Pisanie życiorysu

Co trzeba?
Trzeba napisać podanie,
a do podania dołączyć życiorys.

Bez względu na długość życia
życiorys powinien być krótki.

Obowiązuje zwięzłość i selekcja faktów.
Zamiana krajobrazów na adresy
i chwiejnych wspomnień w nieruchome daty.

Z wszystkich miłości starczy ślubna,
a z dzieci tylko urodzone.

Ważniejsze, kto cię zna, niż kogo znasz.
Podróże tylko...

                       W. Szymborska
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on December 10, 2011, 02:53
Jeszcze raz Szymborska

Parada wojskowa

Ziemia- ziemia,
ziemia- powietrze- ziemia,
powietrze- woda- ziemia- ziemia- woda,
woda- powietrze- ziemia- powietrze- powietrze,
ziemia- woda- powietrze- woda- powietrze- ziemia,
powietrze- ziemia- ziemia- ziemia- ziemia- ziemia,
Ziemi Wody Powietrza
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on February 2, 2012, 01:44
Wisława Szymborska nie żyje
Zmarła 1 lutego 2012 r.

"Nic dwa razy"

Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy
[...]


<a href="https://www.youtube.com/watch?v=4F3_dzszgqE" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=4F3_dzszgqE</a>

Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on August 10, 2012, 01:43
Wisława Szymborska
Słówka

- La Pologne? La Pologne? Tam strasznie zimno, prawda? - spytała mnie
i odetchnęła z ulgą. Bo porobiło się tych krajów tyle, że najpewniejszy jest
w rozmowie klimat.
- O pani - chcę jej opowiedzieć - poeci mego kraju piszą w rękawicach.
Nie twierdzę, że ich wcale nie zdejmują; jeżeli księżyc przygrzeje, to tak.
W strofach złożonych z gromkich pohukiwań, bo tylko to przedziera się
przez ryk wichury, śpiewają prosty byk pasterze fok. Klasycy ryja soplem
atramentu na przytupanych zaspach. Reszta, dekadenci, płaczą nad
losem gwiazdkami ze śniegu. Kto chce się topić musi mieć siekierę do
zrobienia przerębli. O pani, o moja droga pani.
Tak chcę jej odpowiedzieć. Ale zapomniałam, jak będzie foka po
francusku. Nie jestem pewna sopla i przerębli.
- La Pologne? La Pologne? Tam strasznie zimno, prawda?
- Pas du tout - odpowiedziałam lodowato.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on March 16, 2013, 14:48
"Msza wędrującego" według Edwarda Stachury
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=GPevqoK5g_s" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=GPevqoK5g_s</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on August 9, 2013, 12:39
Julian Tuwim, Czereśnie (oryginał):
Siostrze

Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemno-czerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie, rośnie i wcześnie.

Gałęzie, jak opryskane
Dojrzałą wiśni jagodą,
Zwieszały się omdlewając,
Nad stawu odniebną wodą.

Zwieszały się, omdlewając
I myślą tonęły w stawie,
A plamki słońca migały
Na lśniącej, soczystej trawie.

Tłumaczenie Сигизмунд Доминикович Кржижановский

ЧЕРЕШНИ

Сестре

Рвал я сегодня черешни —
С темным наливом черешни,
В садике было росисто,
Шёпотно, юно, лучисто.

Ветви, обрызганы будто
Гроздьями зрелых черешен,
К озеру тихо склонялись,
Млея в бессилии вешнем.

Млея, в бессильи повисли,
Мыслью в воде утопали.
В травах зеленых и влажных
Отблески солнца играли.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on September 20, 2013, 21:42
Uwaga! Erotyka!!!
Bolesław Leśmian, W malinowym chruśniaku
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=0QijmarbOSs" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=0QijmarbOSs</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on September 20, 2013, 21:49
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on September 20, 2013, 22:01
Uwaga! Erotyka!!!
Bolesław Leśmian, W malinowym chruśniaku
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=0QijmarbOSs" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=0QijmarbOSs</a>

Русский перевод + польский текст: http://www.poezia.ru/article.php?sid=60534
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Wolliger Mensch on September 20, 2013, 22:04
+ польский текст: http://www.poezia.ru/article.php?sid=60534

Польский текст там испорчен.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on September 20, 2013, 22:07
Damaskin, dziękuję. Przekład niezły.  :yes:
A tu wersja muzyczna.
<a href="https://www.youtube.com/watch?v=aAi_6P66oBw" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=aAi_6P66oBw</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on September 20, 2013, 22:08
Польский текст там испорчен.

А там не получается выкладывать с диакритикой. Приходится все тексты редактировать - что польские, что французские, что португальские.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Wolliger Mensch on September 20, 2013, 22:12
А там не получается выкладывать с диакритикой. Приходится все тексты редактировать - что польские, что французские, что португальские.

Как это «не получается»? В топку такие сайты, где уникода нет до сих пор.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on September 20, 2013, 22:13
Мне понравилось вот это - и стихотворение, и музыка

<a href="https://www.youtube.com/watch?v=3GGJqJeUaiE" target="_blank">https://www.youtube.com/watch?v=3GGJqJeUaiE</a>
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on September 20, 2013, 22:24
Za "Róże" pewny ban, gdy je zrozumie pan...  :yes:  ;D
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on September 20, 2013, 22:37
Za "Róże" pewny ban, gdy je zrozumie pan...  :yes:  ;D

 :D
Хорошо получилось  ;up: Ale on nie zrozumie.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on September 20, 2013, 23:00
Tego też nie zrozumie, a szkoda.
Miała w sadzie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.
Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.

Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.

Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:
 "Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!"

Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
"Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!"

Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
"Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!"

Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:
"Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!"

Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,
Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał.

Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił,
A kto czekał za długo - rozumem przypłacił!

Sad oszalał i stał się nie znany nikomu,
Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.

Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy,
I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!

 "Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?"
 "Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!"

"Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?"
"Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!"

Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,
Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.

A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,
I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.

I nie było nikogo, kto by nie był dumny,
Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.

Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył
I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.

"Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,
 A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!

Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,
A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.

Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,
I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!"

 Miała w trumnie strój bogaty,
 Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując - wędrowała.
Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego -
Murawego - dla murawy,
Złocistego - dla zabawy.
         B. Leśmian, Strój 
A tu w pięknym wykonaniu Magdy Umer
http://www.youtube.com/watch?v=XE_htiN2vhU
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 6, 2013, 15:19
Leśmian Bolesław
Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.

Pokochali się nagle na rogu ulicy
I nie było uboższej w mieście tajemnicy...

Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.

Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.

I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem

Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Damaskin on October 6, 2013, 15:43
Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.

Pokochali się nagle na rogu ulicy
I nie było uboższej w mieście tajemnicy...

Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.

Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.

I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem

Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.

Я все же пою, хоть поется несладко!
Он был нищеброд, а она - христорадка.

Они полюбили средь уличной пыли
И жалкую тайну от мира хранили.

Веселая майская ночь оборола -
И сели в обним на ступени костела.

Она вперемежку, согбенно и снуло,
Несла к нему губы - и корку тянула.

Вполсонок делились под мреющим небом
То хлебом, то лаской, то лаской, то хлебом.

И так утолялись под сенью церковной
И нищенский голод, и голод любовный.

Тебе - вразумленье, рифмач дальнозоркий!
Но нет у него ни подруги - ни корки.

(перевод Геннадия Зельдовича).
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on October 29, 2013, 22:40
BOLESŁAW LEŚMIAN

Wyszło z boru ślepawe..

Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze
I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.

Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuży,
Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa,
Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży.

Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.
                                                      (z tomu "Łąka", 1920)
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on November 9, 2013, 16:16
Czarny humor
Maciej Zembaty
W prosektorium
W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem
Gdy szarzeje za oknami pierwszy świt
W oświetleniu tym korzystnie
Wyglądają starsze panie
A i panom nie brakuje wtedy nic
Oczywiście kiedy całkiem się rozjaśni
Pewne braki wyjdą na jaw tu i tam
Lecz na razie póki wszystko
Widać jeszcze niewyraźnie
Triumfuje dumne piękno ludzkich ciał

W prosektorium najweselej jest nad ranem
Później także tam wesoło — ale mniej
Świeży uśmiech opromienia
Tak poważne kiedyś twarze
A niektórzy szczerze szczerzą ząbki swe
Tylko jeden - ten co leży pierwszy z brzegu
Nie uśmiecha się bo głowy nie ma już
Lecz udziela mu się nastrój
Wytwarzany przez kolegów
W martwym  ciele nadal mieszka zdrowy duch

W prosektorium najzabawniej jest nad ranem
Czasem  spadnie coś ze stołu - czasem ktoś
Po czymś takim następuje
Ożywienie zrozumiałe
Krótkotrwałe bo dzień wstaje jak na złość
Jasny dzień ma swoje różne jasne strony
Lecz ja jednak mimo wszystko twierdzę, że
W prosektorium najprzyjemniej
Moim zdaniem jest nad ranem
Zresztą sami przekonacie o tym się
http://www.youtube.com/watch?v=OmhrtyN70rs
Title: Ubi vita, ibi poesis [Gdzie życie, tam i poezja]
Post by: Pinia on December 31, 2014, 17:13
Zmarł Stanisław Barańczak - tłumacz, poeta, krytyk literacki. Jego tłumaczenia z Szekspira nie mają sobie równych.

Już wkrótce wezmę się za siebie, wezmę
się w garść, zrobię porządek w szufladzie,
przemyślę wszystko do końca, zaplombuję zęby,
uzupełnię luki w wykształceniu, zacznę
gimnastykować się co rano, w słowniku
sprawdzę kilka słów, których znaczenie jest dla mnie wciąż niejasne,
więcej spacerów z dziećmi, regularny
tryb życia, odpisywać na listy, pić mleko,
nie rozpraszać się, więcej pracy nad sobą, w ogóle
być sobą, być wreszcie bardziej
sobą,
ale właściwie jak to zrobić, skoro
już,
i to od tak dawna, tak bardzo
nim jestem

[ Stanisław Barańczak]